
W zasadzie tytuł "pierwszy patchwork" miał być zastąpiony przysłowiem:"Pierwsze koty za płoty". Kiedy jednak przeczytałam, że to przysłowie oznacza zrobienie czegoś po raz pierwszy nie musi być udane. Poza tym wzięło się być może stąd,że pierwsze koty z miotu wyrzucano jako słabsze pozostawiając tylko te najsilniejsze, stwierdzam, iż moje patchworkowe poszewki nie zamierzam wyrzucać, ani uznawać za nieudane także tytuł bloga z polskim przysłowiem osobiście mi nie pasuje.
Przygoda z patchworkiem zaczęła się od oglądania różnych blogów, podpatrywania, zakupienia odpowiedniej książki i marzenia o tym, że też bym tak chciała. Próbowanie odkładałam, odkładałam i odkładałam. W zasadzie to odkładałam z powodu braku pomysłu na to, co mogłabym uszyć. Kapa za duża, o poszewce myślałam, ale jakoś nie wiedziałam w jakiej kolorystyce.
Pomysł na poduszkę w fioletach pojawił się jakiś czas temu, byłam chyba w trakcie robienie "motylowych" poszewek (pokazywałam je we wcześniejszym blogu) i pomyślałam sobie, że na ciemno fioletowej kapie przydałby mi się jakiś jaśniejszy akcent. Przeszukałam więc pudła z materiałami i wzięłam się do pracy. Wybrałam technikę log cabin czyli technikę patchworkową oznaczającą "chatkę z bali" i zabrałam się za wycinanie elementów, zszywanie, prasowanie, jeszcze raz zszywanie.

Dzisiaj, kiedy pierwsze moje dzieło patchworkowe jest już skończone stwierdzam, że szycie patchworków, jest super, ale niestety jak większość prac wykonanych ręcznie jest czasochłonne.
Myśląc o czasie poświęconym na zrobienie dwóch poszewek przychodzą mi na myśl ludzie, którzy patrząc na rękodzieło, a w zasadzie na jego cenę kręcą głową mówiąc, że to za drogie.
Czy rzeczywiście rękodzieło jest drogie? Wszystko zależy, jak na nie popatrzymy. Jeżeli popatrzymy na nie i porównamy z produktami w hipermarketach to oczywiście produkty wykonane ręcznie są droższe. Kiedy jednak popatrzymy na rękodzieło i zobaczymy w nim nie tylko poszewkę, sweterek czy coś innego, ale osobę pracującą określoną ilość godzin,wykorzystany materiał itp to okaże się, że wykonanie produktu rękodzielniczego wcale nie jest takie drogie.
Pokażę wam to wyliczając przykładową cenę moich poszewek:
- materiał: ja wykorzystałam materiały, które miałam w domu. Gdybym jednak miała kupić taki materiał to zapłaciłabym mniej więcej 20,00 zł za metr,(to jest niska cena, materiały na patchworki bywają również droższe)
- czas pracy czyli wycinanie, szycie, prasowanie to 6 godzin x 12,00 zł = 72,00 zł (nie liczę czasu który spędziłam na zastanawianiu się nad projektem, planowaniu i robieniu zdjęć)
- pozostałe materiały czyli nici, usztywniacze itp to koszt około 10,00 zł
Razem uszycie dwóch poszewek po moich bardzo ogólnym policzeniu wynosi: 102 ,00 zł. Do tego doliczamy jeszcze podatek, zus, koszty wysyłki i cena poszewek wzrasta.
Patrząc na wyliczenia możemy powiedzieć drogo, ale chcę wam powiedzieć to jest mój czas,mój materiał, moja praca, która leży obecnie na mojej własnej kanapie i z której jestem bardzo dumna.
Także jeżeli kupujecie wyroby rękodzielnicze i zaczynacie narzekać, bo coś wydaje wam się za drogie pomyślcie o osobie, która to robiła i jej zaangażowaniu w wykonanie danej pracy.
Jeżeli jesteście tymi, którzy sprzedają wykonane przez siebie wyroby wyceniajcie je rzetelnie i uczciwie, szanując swoją pracę i poświęcony czas.