Abażur na szydełku (1) Bawełna (2) Bezy (1) Bieżnik (2) Biżuteria (7) bluza dziewczęca (2) Bluza z zamkiem (2) Bluzka dziewczęca (1) Bluzka letnia (1) Borówki (1) Bransoletki (5) Bransoletki taho (3) Bułki (2) Bułki drożdżowe (1) Buty (1) chałka drożdżowa (1) chleb (7) Chusta (1) Chusty (5) Ciasta (1) Ciasto (9) Ciasto drożdżowe (1) Ciasto drożdżowe z rabarbarem (1) Ciasto jagodowe (1) Ciasto szpinakowe (1) Ciasto ucierane z truskawkami (1) Ciasto z fasoli (1) Ciasto z kremem cytrynowym (1) Ciasto z masą z kaszy manny (1) Czapka męska (1) Czapka męska z daszkiem (1) Czapki (14) Czarujące nici (1) Dom (2) domowe przepisy (4) Domowe wafle (1) domowe wypieki (5) Druty (12) Dzianina (4) Dzieci (27) Dziecinne buciki (6) Dziecinne sweterki (9) dziecko (5) dzień dziecka (1) Dziewczynka (3) Eklerki (1) Ekologiczne maskotki (1) Fartuszki kuchenne (3) Fasola (1) Filc (2) Filc. Filcowanie. Szycie na maszynie (1) Filcowanie (1) Firanka (3) Gotowanie (1) hafciarka (1) Haft (3) Haft krzyżykowy (3) Haft maszynowy (14) Hand made (50) Hande made (22) Handel made (1) hatf krzyżykowy (1) Jagody (1) Jagodzianki (1) Kamizelka (3) Kapa (8) kardigan (1) Kobieta (3) Kocyk (1) Kocyki (2) Kolczyki (5) Kominy (2) koraliki taho (2) Kordonek (8) Kuchnia (2) Kwadraty (1) lalka waldorfska (1) Lampka (1) materiał (1) Midownik (1) Miś (1) moda dziecięca (1) Moher (1) namiot tipi (1) Narzuty (1) naszyjniki wełniane (1) Nici (1) Niemowlęce przebrania (2) Obrusy (5) On (1) Opaska (1) osłonka na kubek (1) Osłonki na butelkę (1) Osłonki na łóżeczko (1) Ozdoba sotłu (1) Patchwork (2) Pieczenie (1) piłka sensoryczna (1) poduszka (1) poduszka rogalik (2) Poduszki (2) Poncza (2) poszewka (1) poszewka patchworkowa (1) Poszewka na drutach (1) poszewki haftowane (1) Pościel (2) pościel. poduszka ciążowa (1) Prezent (10) Prezenty (4) Przeróbki krawieckie (1) Przetwory (2) Przybornik na łóżeczko. Poszewki (1) Rękawice kuchenne (1) Rękawiczki na drutach (3) Robótki na drutach (1) Robótki na szydełku (1) Rożek (3) Sakiewki (5) sernik na zimno (1) serwetka (1) Serwetki (6) Serwety (5) Skarpety (1) Słodkości (1) Spódnica (4) Spódnica wełniana (1) spódniczka (3) Stefanek (1) Sukienka (3) Sweter damski (5) Sweterek dziecięcy (7) Sweterek komunijny (1) Sweterek na kubek (1) Sweterki dla dzieci (2) Swetry damskie (5) Szalik (1) Szaliki (5) Szycie (4) Szycie na maszynie (3) Szycie na miarę (1) Szydełko (19) Świeczka (1) Świecznik (1) tkanina dresowa (1) Torebka (2) Torebka damska (1) Torebka z dzianiny (1) Torebka z filcu (2) Torebka. Len (1) Torebki (7) truskawki (1) Tuniki (3) Ubranka (1) Wafle z masą z mleka w proszku (1) Wełna (1) Wełniana biżuteria (1) Wersety biblijne (1) Włóczka (1) Wosk (1) wypieki (1) Wyprawka (2) Wzór ażurowy (1) zabawka (2) zabawka sensoryczna (1) zabawki (2) Zakolannik (1) Zarękawki (1) Zazdrostka (3) Zazdrostki (2) Zimowe komplety (4)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chleb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chleb. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 kwietnia 2014

Galaretkowo i sernikowo

W piątek zrobiło się u mnie galaretkowo i sernikowo. Wszystko przez to, że skusiłam się na zrobienie domowego sernika na zimno.

Smak domowego sernika pamiętam z dzieciństwa i powiem wam szczerze nie ma on nic wspólnego ze smakiem sernika z torebki. Polecam :)

 SERNIK NA ZIMNO 

1 kg mielonego sera białego
2 jajka
6 łyżek masła
1 szklanka cukru pudru
1 łyżeczka rumu
4 łyżki żelatyny
2 galaretki owocowe

Żelatynę rozpuszczam w pół szklanki gorącej wody. Odstawiam do wystygnięcia, co jakiś czas mieszając.
Ser ucieram na jednolitą masę z żółtkami, cukrem pudrem, masłem oraz rumem. Do przygotowanej masy dodaję ostudzoną żelatynę oraz ubitą pianę z białek. Wszystko delikatnie mieszam i wykładam na biszkopty ułożone na dnie tortownicy.
Wierzch polewam lekko zastygającą galaretką przygotowaną według przepisu na opakowaniu.




Poza sernikiem tradycyjnie, jak co tydzień upiekłam chleb. W domu tak pięknie pachniało, a chleb tak mi się podobał, że pokusiłam się o zrobienie zdjęcia upieczonych bochenków.


wtorek, 14 stycznia 2014

Kulinarnie

Swetry się robią, to znaczy ja je robię, także na razie nie ma co pokazywać. Mogę jedynie opisać, że tworzę damski sweterek z cienkiej włóczki zapinany na haftki. Wzór nie jest skomplikowany jedynie ryż i lewe oczka, ale ze względu na to iż włóczka jest bardzo cienka dzierganie trochę czasu zajmuje. 

Dzisiaj będzie trochę kulinarnie. Dalej piekę chleby. Moja rodzinka nie ma jeszcze dosyć mojego chleba (przynajmniej nic nie mówią), także z uporem maniaka robię to dwa razy w tygodniu. Przepis na chleb podawałam w jakimś wcześniejszym poście. A dzisiaj chciałam wam pokazać jak wyglądają poszczególne etapy pieczenia mojego chleba. 

Piekłam różne chleby: z gotowych mieszanek, pszenno- żytnie, na drożdżach, na zakwasie. Od jakiegoś czasu mimo, że pieczenie tego chleba, a w zasadzie jego przygotowanie jest czasochłonne piekę żytnie pełnoziarniste i po prostu żytnie na zakwasie. Czasami wsypuję do nich jakieś dodatki typu ziarna słonecznika, dyni, siemię lniane czy płatki owsiane, a czasami po prostu piekę czyste czyli bez żadnych dodatków. 

Czasochłonność pieczenia tego chleba polega na tym, że dzień wcześniej trzeba wyciągnąć zakwas z lodówki i po prostu go dokarmiać. Poza tym, kiedy już zarobi się ciasto na chleb musi ono swoje odleżeć. Jednak mimo czasochłonności, wypiekanie chleba na zakwasie bardzo mi się podoba :) 

A oto kolejne etapy pieczenia mojego chleba.

Pierwszy etap to dokarmianie zakwasu. Etap ten zaczyna się wieczorem przed dniem w którym zamierzam piec chleb. Niestety nie zrobiłam zdjęć z tego etapu. Generalnie etap ten polega to na tym, że najpierw zakwas, który miałam w lodówce wyciągam z lodówki i pozwalam mu na osiągniecie temperatury pokojowej. Po godzinie przelewam go do miski i dodaję do 200 g zakwasu  po tyle samo wody i mąki żytniej, u mnie jest to po 150 g. Ilość dokarmianego zakwasu jest większa z tego względu, że piekę od razu 3 chleby (oszczędność energii i czasu). Po trzech godzinach czynność dokarmiania powtarzam, po czym odstawiam dokarmiony zakwas na 8 - 10 godzin w ciepłe miejsce (u mnie to jest koło kaloryfera). Rano czyli po tych 8- 10 godzinach zakwas znowu dokarmiam i odstawiam na trzy godziny. 

Po trzech godzinach biorę się za rozdzielanie zakwasu. Do trzech misek trafia : 200 g zakwasu, 600 g mąka żytnia, 1 łyżka soli, 1 łyżka miodu, woda.  Śpieszę wytłumaczyć, że 200 g zakwasu to wagowo nie jest 200 g. To znaczy metodą prób i błędów doszłam do tego, że do miarki spożywczej (kubek z podziałką na mąkę, cukier i wodę) wlewam zakwas i odmierzam go na podstawie miarki na mąkę, patrząc, żeby dochodziło do 200 g. Może to dziwne, ale próbowałam inaczej to znaczy ważyć 200 g zakwasu, ale wtedy chleb mi najzwyczajniej w świecie nie wyrastał. Od jakiegoś czasu robię właśnie tak i chleb wyrasta jak trzeba. 

Miski ze wszystkimi składnikami wyglądają tak jak na zdjęciu poniżej. Dzisiaj są to cztery miski, bo piekę 4 chleby: dwa dla mojej rodzinki, a dwa dla znajomej.




Później biorę do ręki  mikser i mieszam. Wiem, że prawdziwy wypiek chleba to pracowanie rękami, ale jakoś jeszcze nie doszłam do tego etapu i niestety wolę trochę sobie usprawnić działanie czyli w ruch rusza mikser.

Po wymiksowaniu ciasto na chleb wygląda właśnie tak.




Ciasto na pierwszym zdjęciu jest z mąki żytniej. Na drugim z mąki żytniej pełnoziarnistej, dlatego jest ciemniejsze.

Tak wyrobione ciasto trafia do blaszek. I po wygładzeniu, porobieniu wgłębień trafia na 3-4 godziny do piekarnika nagrzanego do 50 stopni celcjusza. 




Następnie nagrzewam piekarnik do 200 stopni       i chleb piecze się przez 60 min, po czym temperatura zostaje zmniejszona do 190 stopni i chleb piecze się jeszcze przez 30 min.










Po 1,5 godzinnym siedzeniu w piekarniku chleb wyciągam z blaszek, odrywam papier i układam go do wystygnięcia.

 A później no cóż, można jeść :) Na przykład z masłem lub przygotowaną wcześniej domową konserwą mięsną. 



















Oczywiście wszystko można przyspieszyć używając maszynki do pieczenia chleba, ale ja takowej maszynki nie mam i jak na razie piekę chleb w taki sposób :)

czwartek, 21 listopada 2013

Takich, tam sobie kilka słów

Czy ktoś odkręcił w moim nosie kurek z wodą? Leje się i leje, samo. To znaczy lało się , od jakiejś godziny tylko mam nos zatkany, przynajmniej już nie muszę stać z chusteczką pod nosem :)

Przeziębienie, przeziębieniem, ale jeść trzeba zwłaszcza, że zakwas wyciągnięty z lodówki ogrzany i dokarmiony czekał na zużycie.

Ze względu na to, że chleb na zakwasie musi sobie stać i rosnąć pieczenie zaczęłam wcześniej. I w zasadzie nic by nie było w tym szczególnego, gdyby nie to, że chleb rósł mi jak szalony, wylewając się z blaszki.
Najciekawsze było w tym to, że składniki te same, przepis ten sam, ilość ciasta ta sama, a on robi się coraz większy i większy. Co jakiś czas w ciągu rośnięcia musiałam odbierać ciasto z blaszaki, aż wreszcie skróciłam czas wyrastania i wzięłam się za pieczenie. Bałam się, że jak jeszcze trochę poczekam to większość ciasta mi wypłynie.

Podobnie z rośnięciem miała dzisiaj chałka drożdżowa, rosła, rosła i rosła.

Wspaniałe szaleństwo.

Przy okazji odpowiadam na pytanie jednej z czytelniczek mojego bloga, czasami zdarza się, że zarabiam ciasto na chleb i  robi mi  się bardzo twarde. Dolewam wtedy wody. Myślę, że zależy to od mąki. Czasami mąka potrzebuje więcej wody, czasami mnie. Jakiś czas temu kupiłam mąkę pszenną  ( w tym samym sklepie i ten sam producent co zwykle). Tym razem kupowałam mąkę typu 450, bo do ciasta. Okazało się, że robiąc ciasto musiałam wsypać więcej mąki, bo najzwyczajniej w świecie ciasto było za rzadkie.

Takie to moje różne "mąkowe" doświadczenia.

Na koniec pokażę wam część moich dzisiejszych wypieków (chałka nie zmieściła się w kadrze)





Chleb w blaszkach, czekający na nagrzanie piekarnika. Od prawej: chleb żytni na zakwasie pełnoziarnisty, chleb żytni na zakwasie ze śliwkami, chleb żytni na zakwasie bez dodatków.




Chleby po upieczeniu

sobota, 16 listopada 2013

Chleb i szarości




Po umieszczeniu w ostatnim poście zdjęcia z chlebem,kilka osób pytało się mnie o przepis na chleb. Ze względu na to, że nie chce mi się pisać do każdego osobno przepis na chleb umieszczę w tym poście, może ktoś skorzysta.

Chleb przedstawiany na zdjęciu jest chlebem pszenno- żytnim na drożdżach. Chleb piekę w większej keksówce.


                                           
SKŁADNIKI

0,55 kg mąki pszennej
0,20 kg mąki żytniej
3,70 dag drożdży
3 łyżki oleju
1,5 łyżeczki soli
szczypta cukru
1,5 szklanki ciepłej wody


Łączę w misce wodę razem z 0,20 kg mąki pszennej oraz z drożdżami i odstawiam  na 30 min.
Po tym czasie powstały zaczyn łączę z pozostałymi składnikami i dokładnie wyrabiam ciasto. Najczęściej robię to mikserem, używając do tego końcówek typu "śrubki".

Kiedy ciasto jest już dokładnie wymieszane przekładam je do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Jakoś wolę tą wersję czyli wykładanie papieru do pieczenia niż smarowanie blaszki margaryną i obsypywanie mąką. Tutaj jednak każdy robi jak mu wygodniej.

Kiedy ciasto chlebowe mam już w foremce wygładzam jego wierzch ręką namoczoną w wodzie. Przy brzegach robię rowki tak, że na środku powstaje lekki "pagórek". Często również rowki robię w poprzek chleba, chroni to chleb przed pękaniem.

Po zrobieniu rowków wzdłuż i w poprzek smaruję wierzch chleba jajkiem rozmąconym z wodą, posypuję makiem i odstawiam na kolejne 30 min.

Po tym czasie blachę z ciastem chlebowym wkładam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. i piekę 40 min.

Dobrze jest również na dno piekarnika wsadzić naczynie żaroodporne lub blaszkę z filiżanką wody, powoduje to wytworzenie pary co ma wpływ na jakość naszego chleba.

Kiedy minie 40 min skórka na wierzchu jest już wypieczona, niestety boki i spód chleba nie są jeszcze chrupiące.
Wyciągam więc gorący chleb z foremki i wkładam go jeszcze na 7-10 min do piekarnika włączając już tylko dolną grzałkę.

Po  tym czasie chleba wyciągam z piekarnika, ustawiam go na kratownicy (ważne jest, aby  podczas stygnięcia powietrze dochodziło do chleba  również od dołu, chleb się wtedy nie poci) i czekam aż wystygnie.

Czasami zdarza się, że skórka jest za bardzo przypieczona i trochę twarda. U mnie jakoś taka skórka nie do końca pasuje. Przykrywam więc studzony chleb ściereczką i woreczkiem na kilka minut. Skórka wtedy lekko zmięknie i smakuje idealnie.

Chleb świetnie smakuje z samym masłem.


x x x 




Chleb, chlebem, ale pracować trzeba. Dzisiejszy dzień minął mi na wykańczaniu moich ubrań i rękawiczek dla pewnej fajnej i sympatycznej dziewczyny.

Rękawiczki są szarej włóczki z naszytymi guziczkami w kropeczki. Guziczki są czerwone i idealnie pasują do właścicielki rękawiczek, która pełna jest radości i humoru. 







czwartek, 14 listopada 2013

Zimowy komplet

Zima przychodzi. Temperatura za oknem spadła do zera, także przychodzi czas na robienie zimowych kompletów. Tym razem na tapetę, a właściwie na druty wzięłam granatową włóczkę "Gerlach"- 100 % akrylu. Włóczka mimo, że mało wydajna (ze względu ana grubość) w robótce wygląda pięknie.




W poczekalni czeka jeszcze włóczka brązowa, również na męski komplet zimowy oraz fioletowy motek przetykany świecącą nitką. Ten fiolet przeznaczony jest dla mnie, a w zasadzie na mój komin. Komin robię i robię, ale mam nadzieję że do niedzieli uda mi się skończyć.

A to włóczki z mojej poczekalni.




Poczekalnia, poczekalnią, a piekarniku piecze się chleb pszenno- żytni na drożdżach. Szczerze to pieczenie chleba weszło mi już w nawyk. Łatwiej pewno byłoby iść do sklepu i po prostu kupić bochenek chleba, ale jakoś ten domowy bardziej mi smakuje. Co prawda ostatnio rośnie jak szalony i muszę piec go trochę dłużej. Ale i tak jest przepyszny :)



sobota, 7 września 2013

Sobota

Mimo, że blog poświęcony jest  moim "robótkowym" szaleństwom. Dzisiaj będzie zupełnie o czymś innym, a mianowicie o drugim moim hobby czyli hobby kuchennym.

Mija właśnie wrześniowa sobota. Dla mnie zresztą myślę, że tak jak dla większości kobiet była bardzo pracowita. Na szczęście nie musiałam biegać ze ścierką, bo tą czynność wykonałam wczoraj, przy okazji mycia okien brudnych od letniego deszczu i ulicznego kurzu.

Mycie okien. Ulubione lub mniej ulubione zajęcie Polek, o którym nie muszą myśleć Irlandki. W Irlandii okna otwierają się na zewnątrz, także umycie okien od zewnątrz własnoręcznie graniczy z cudem. Do mycia okien po prostu wynajmuje się firmę. Chyba, że jesteś pomysłową Polką. Oczywiście do umycia okien na parterze nie trzeba nie wiadomo jakich zdolności. Gorzej jest, kiedy okna są na 1 piętrze. Wtedy pomysłowa Polka stojąc na dwóch krzesłach i stole, trzymając w ręce gąbkę na długim kiju odkrywając przy okazji swoje akrobatyczne zdolności jest w stanie to zrobić. Na prawdę jesteśmy bardzo zdolne i zaradne!!

Nie będę się jednak rozwodziła nad myciem okien, jak się je myje każdy wie.

Sobotnie sprzątanie zrobiłam w piątek, także dzisiaj mogłam całkowicie poświęcić się pieczeniu. Rano zakupy, a później w ciszy i spokoju omijając psa leżącego pod nogami wzięłam się za pieczenie chleba, robienie masła, pieczenie bułek, postawienie zakwasu buraczanego i pieczenie ciasta. Fajne szaleństwo. Chleb i bułki piekę już od jakiego czasu, także powiedziałabym normalna czynność. Masło robię po raz drugi i powiem wam szczerze jest rewelacyjne. Zastanawiałam się czym ono się różni od takiego sklepowego. Dzisiaj miałam okazję zobaczyć i smakowo spróbować. Wszystko przez to, że zaszalałam i kupiłam masło do ciasta. Położyłam więc obok siebie masło, które zrobiłam własnoręcznie i to które kupiłam w sklepie. Moje było bardziej żółte (nie dodawałam żadnych barwników) i po spróbowaniu lepiej smakowało.
Zakwas buraczany postawiłam po raz pierwszy. Za pięć dni zobaczę co mi z tego wyszło lub nie wyszło.

A ciasto, też nowość. To znaczy ciasta generalnie piekę, ale dzisiaj po raz pierwszy piekę "Ciasto kruche ze śliwkami" w którym oprócz ciasta kruchego jest masa czekoladowa, piana z białek i kruszonka. Ciekawe co z tego wyjdzie. W piekarniku wygląda ładnie, a w smaku no cóż to zobaczę dopiero jutro. Ale jak mówi mój mąż, byleby było słodkie i jest ok.

Także pracowita sobota za mną. A teraz? Teraz stawiam obok siebie kubek herbaty, kończę wpis na blogu i po prostu odpoczywam.

Wspaniałej niedzieli pełnej odpoczynku i uśmiechu najbliższych pracowite i wspaniałe KOBIETY!!!


Bułki w trakcie wyrastania 



Bułki kilka sekund przed włożeniem do piekarnika 


Bułki kilka sekund po wyciągnięciu z piekarnika

                                                     


                                                                                                                                       Chleb 



Chleb razem z moim mięsiwem upieczonym wczoraj 




Ciasto przed włożeniem do piekarnika jeszcze bez kruszonki i piany z białek 






Ciasto po upieczeniu. Pachnie pięknie !!!






wtorek, 26 marca 2013

Bułeczkowo i chlebowo



Ze względu na to, że wiele osób zadaje mi pytanie odnośnie pieczenia chleba w domu. Spróbuję  podzielić się tym w jako sposób ja chleb robię w domu. Może komuś się przyda. Na początku jednak niecierpliwcom mówię, nie bierzcie się za pieczenie chleba. Czynność ta wymaga dużo czasu. Ostatnio chciałam czynność pieczenia chleba przyspieszyć. Skróciłam czas trzymania ciasta chlebowego do wyrośnięcia i wyszedł mi zakalec :(

U mnie wszystko zaczęło się od chęci upieczenia chleba.

Wzięłam się więc za postawienie żytniego zakwasu.

Pierwszego dnia rano w słoiku połączyłam 100 g mąki żytniej z 100 ml letniej wody. Wszystko dokładnie wymieszałam, przykryłam ściereczką i odstawiłam koło kaloryfera (tam najcieplej, przynajmniej o tej porze roku)

Pierwszego dnia wieczorem, przypomniałam sobie o zakwasie i drewnianą łyżką wszystko wymieszałam.

Drugiego dnia wzięłam się za dokarmianie zakwasu. Do naczynia dodałam 50 g mąki żytniej i 50 ml letniej wody. Znowu wszystko dokładnie wymieszałam.

Trzeciego dnia po około 24 godzinach znowu dokarmiłam swój zakwas. Dodałam 50 g mąki żytniej i 50 ml wody. Wszystko dokładnie wymieszałam i znowu odstawiłam w ciepłe miejsce.

Czwartego dnia znowu po około 24 godzinach powtórzyłam czynność z dokarmianiem zakwasu (50 g mąki żytniej + 50 ml wody), mieszaniem i odstawianiem w ciepłe miejsce.

Piątego dnia przystąpiłam do pieczenia chleba i powiem wam szczerze, że wcale nie byłam pewna tego co mi wyjdzie.

Z zakwasu, który tworzyłam przez kilka dni odlałam 6 łyżek i schowałam do lodówki (odłożyłam na następny raz). Pozostały zakwas wlałam do miski, wsypałam 300 g mąki żytniej i 300 g mąki pszennej pełnoziarnistej, wlałam około 200 ml wody i 1,5 łyżeczki soli, wszystko sprytnie wymieszałam mikserem. Mieszałam około 6 min. Kiedy już ciasto miało odpowiednią konsystencję przerzuciłam je do "rynienki"i wsadziłam do ciepłego piekarnika na 1 godzinę. Przez godzinę mogłam podziwiać jak chleb rośnie. Po godzinie rynienkę z ciastem wyciągnęłam na wierzch i rozgrzałam piekarnik do 200 stopni Celcjusza. Kiedy już piekarnik osiągnął odpowiednią temperaturę do środka wrzuciłam rynienkę z ciastem chlebowym i piekłam około 60 min. Po 60 min wyciągnęłam upieczony chleb na zewnątrz, przykryłam ściereczką               i czekałam, aż wystygnie.A po wystygnięciu no cóż, pałaszowanie...

A zapomniałam o bardzo ważnej rzeczy. Przed przystąpieniem do pieczenia wierzch chleba posmarowałam wodą .

Obecnie piekę od czterech do sześciu bochenków chleba jednego dnia. Jeden zostawiam do zjedzenia na świeżo, a resztę zamrażam. Przechowuje się rewelacyjnie. Tylko po wyciągnięciu z zamrażarki trzeba chleb wyciągnąć z worka, aby spokojnie i powoli się rozmroził.

Dodatkowo ostatnio oprócz chleba piekę jeszcze bułki, które też świetnie przechowują się w zamrażarce. Bułki piekę na drożdżach, a oto przepis.

Najpierw składniki.

- 600 g mąki pszennej 
- kostka drożdży,
- 1,5 łyżeczki soli
- około 200 ml ciepłej wody
- 1 jajko,

A teraz mój sposób wykonania. Do miski wsypuję mąkę, robię dołek i wsypuję rozkruszone drożdże dolewam trochę wody i lekko mieszam, tak aby w środku powstała papka gęstości śmietany. Miskę zamykam i odstawiam na około 30 min. Po tych minutach moja "drożdżowa kałuża" już zwiększyła swoją objętość, dodaję pozostałe składniki i mieszam moim niezawodnym mikserem. Kiedy ciasto ma konsystencję ciasta na pierogi odstawiam je na około 1 godzinę. Po godzinie formuję bułeczki, układam na blaszce i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni Celcjusza na około 45 min.

Z ciepłym mlekiem  i masłem smakują rewelacyjnie.

Smacznego !!!