Chleb rośnie w blaszce, andruty przełożone masą chałwową, a więc spokojnie mogę zabrać się za uzupełnienie bloga.
Płaszcz, który sobie szyłam prawie skończony. Zabrakło mi materiału na kaptur, ale to wszystko przez to, że jak kupowałam materiał to nie myślałam że będę robić kaptur. Pomysł z kapturem przyszedł w trakcie. Na szczęście materiał w sklepie jest, także wystarczy podjechać do sklepu i kupić.
Jak wygląda mój płaszcz, a w zasadzie moja kurtka? Dla mnie wygląda super. Oczywiście zawodowa krawcowa pewnie przyczepiłaby się kilku rzeczy, ale cóż ja zawodową krawcową nie jestem i generalnie jestem dumna z tego co mi wyszło. Pierwsze koty za płoty :)
Tydzień minął mi na robieniu różnego typu przeróbek. Jak to dzisiaj stwierdziła moja koleżanka: dzieci nie wiadomo, gdzie i nie wiadomo jak, robią dziury na swoich ubrankach. Niby normalna sytuacja, chyba, że te dziury niespodziewanie pojawiają się na nowych, albo prawie nowych ubrankach. Także tym razem naszywałam cyferki, bo właścicielem ubranek był chłopiec. Naszywanie kwiatków raczej nie wchodziło w rachubę.
Za oknem jeszcze ciepło, ale chcemy czy nie chcemy przychodzi zima. Przedstawiam wam więc szaliczki, które mam do sprzedania. Jeżeli ktokolwiek jest chętny do kupienia proszę o kontakt.
Istnieje możliwość zrobienia szaliczków w innym kolorze. Świetny prezent na święta.