Abażur na szydełku (1) Bawełna (2) Bezy (1) Bieżnik (2) Biżuteria (7) bluza dziewczęca (2) Bluza z zamkiem (2) Bluzka dziewczęca (1) Bluzka letnia (1) Borówki (1) Bransoletki (5) Bransoletki taho (3) Bułki (2) Bułki drożdżowe (1) Buty (1) chałka drożdżowa (1) chleb (7) Chusta (1) Chusty (5) Ciasta (1) Ciasto (9) Ciasto drożdżowe (1) Ciasto drożdżowe z rabarbarem (1) Ciasto jagodowe (1) Ciasto szpinakowe (1) Ciasto ucierane z truskawkami (1) Ciasto z fasoli (1) Ciasto z kremem cytrynowym (1) Ciasto z masą z kaszy manny (1) Czapka męska (1) Czapka męska z daszkiem (1) Czapki (14) Czarujące nici (1) Dom (2) domowe przepisy (4) Domowe wafle (1) domowe wypieki (5) Druty (12) Dzianina (4) Dzieci (27) Dziecinne buciki (6) Dziecinne sweterki (9) dziecko (5) dzień dziecka (1) Dziewczynka (3) Eklerki (1) Ekologiczne maskotki (1) Fartuszki kuchenne (3) Fasola (1) Filc (2) Filc. Filcowanie. Szycie na maszynie (1) Filcowanie (1) Firanka (3) Gotowanie (1) hafciarka (1) Haft (3) Haft krzyżykowy (3) Haft maszynowy (14) Hand made (50) Hande made (20) Handel made (1) hatf krzyżykowy (1) Jagody (1) Jagodzianki (1) Kamizelka (3) Kapa (8) kardigan (1) Kobieta (3) Kocyk (1) Kocyki (2) Kolczyki (5) Kominy (2) koraliki taho (2) Kordonek (8) Kuchnia (2) Kwadraty (1) lalka waldorfska (1) Lampka (1) materiał (1) Midownik (1) Miś (1) moda dziecięca (1) Moher (1) Narzuty (1) naszyjniki wełniane (1) Nici (1) Niemowlęce przebrania (2) Obrusy (5) On (1) Opaska (1) osłonka na kubek (1) Osłonki na butelkę (1) Osłonki na łóżeczko (1) Ozdoba sotłu (1) Patchwork (2) Pieczenie (1) piłka sensoryczna (1) poduszka (1) poduszka rogalik (2) Poduszki (2) Poncza (2) poszewka (1) poszewka patchworkowa (1) Poszewka na drutach (1) poszewki haftowane (1) Pościel (2) pościel. poduszka ciążowa (1) Prezent (9) Prezenty (4) Przeróbki krawieckie (1) Przetwory (2) Przybornik na łóżeczko. Poszewki (1) Rękawice kuchenne (1) Rękawiczki na drutach (3) Robótki na drutach (1) Robótki na szydełku (1) Rożek (3) Sakiewki (5) sernik na zimno (1) serwetka (1) Serwetki (6) Serwety (5) Skarpety (1) Słodkości (1) Spódnica (4) Spódnica wełniana (1) spódniczka (3) Stefanek (1) Sukienka (3) Sweter damski (5) Sweterek dziecięcy (7) Sweterek komunijny (1) Sweterek na kubek (1) Sweterki dla dzieci (2) Swetry damskie (5) Szalik (1) Szaliki (5) Szycie (4) Szycie na maszynie (3) Szycie na miarę (1) Szydełko (19) tkanina dresowa (1) Torebka (2) Torebka damska (1) Torebka z dzianiny (1) Torebka z filcu (2) Torebki (7) truskawki (1) Tuniki (3) Ubranka (1) Wafle z masą z mleka w proszku (1) Wełna (1) Wełniana biżuteria (1) Wersety biblijne (1) Włóczka (1) wypieki (1) Wyprawka (2) Wzór ażurowy (1) zabawka (2) zabawka sensoryczna (1) zabawki (2) Zakolannik (1) Zarękawki (1) Zazdrostka (3) Zazdrostki (2) Zimowe komplety (4)

środa, 14 grudnia 2016

Brązowe przytulaczki

Zaczęło się niewinnie. Koleżanka poprosiła mnie o uszycie brązowych przytulaczków. 
Nigdy tego nie robiłam, ale cóż zawsze musi być ten pierwszy raz. Zamówiłam więc materiał, oczka, nosek i czekałam. Oczekiwanie trochę się przedłużało, bo teraz okres świąteczny i paczki różnie idą. W końcu jednak materiał dotarł.
 
Wzięłam się więc za wykrajanie i szycie.

Po szyciu ręcznym i maszynowym oraz po dwukrotnym wycinaniu głowy wyszły takie przytulaki.
Nie są idealne, ale jestem z nich dumna, bo to moje dwa pierwsze pluszaki.

Niestety zdjęcia robiłam szybko, także z kilku zdjęć które pstryknęłam wyszło tylko jedno :( 


środa, 7 grudnia 2016

Zimowa bawełna

Przede wszystkim dziękuje wszystkim za miłe komentarze.



Tym razem przyszła kolej na maszynę do szycia. Jeszcze w poprzednim tygodniu kupiłam bawełnę z zimowymi motywami. Materiały zostały przeznaczone na uszycie zimowych ciuszków dla rocznej dziewczynki,

Z pięknej różowej bawełny powstał słodki dresik ze spodniami z obniżonym krokiem. Dodatkową ozdobą bluzy jest ozdobna haftka, którą widać kiedy rozepnie się pliskę pod szyją.

Bawełna w pingwiny została przeznaczona na sukienkę, która z czarnymi leginsami stanowi świetny świąteczny komplet.






czwartek, 1 grudnia 2016

Chusty z kwadratów

Za oknem zimno, wieje wiatr także ciepła chusta przyda się na pewno.

U mnie tym razem nie tylko jedna chusta, ale nawet dwie. Jedna w odcieniach brązu, druga w odcieniach szarości. Zrobione na drutach z ciepłej i przytulnej włóczki świetnie ogrzewają zmarznięte ramiona.
Chusty zostały zrobione z włóczki Polo natura, mieszanki akrylu 50 % z wełną 50 %.
.


środa, 2 listopada 2016

Chusta







Zima nadchodzi nie wiem czy powolnymi krokami, ale nadchodzi. Zacznie się ubieranie ciepłych czapek, szalików i rękawiczek.
Wyprzedzając chłodne dni postanowiłam zrobić ciepłą chustę.

W moich resztkach znalazłam kilka motków włóczki w trzech kolorach: szarym, fioletowym i czarnym. Pojedynczo ilość włóczek była za mała, żeby cokolwiek sensownego stworzyć. Na szczęście kolory oraz grubość włóczek pasowała do siebie, także spokojnie wydziergałam na drutach ciepłą chustę w sam raz do opatulenia w czasie nadchodzącej zimy. Chusta łączy ze sobą elementy szachownicy oraz pasy. Myślę, że kombinacja wzorów oraz kolory włóczki sprawiają, że wyrób jest ciekawy, atrakcyjny i nietuzinkowy.




niedziela, 30 października 2016

Firanka




Kolejny projekt z mojej "robótkowej" poczekalni zakończony.
Stwierdzam, że robienie firanek jest pracochłonne, żmudne i niestety nie od razu można cieszyć się efektem swojej pracy. Jednak pomimo wszystko w głowie mam pomysł na kolejną firankę, ale to za jakiś czas.

Na razie wracam to bohaterki tego posta.

Moja firanka została zrobiona z  4 szpulek bawełnianych czarujących  nici 30 x 4  firmy Sajnóg. W sumie zużyłam prawie 4000 m nici. Na szpulce zostało mi ok. 5 m, także nawet nie można tego kawałka uznać za początek do kolejnej szydełkowej robótki. Po prostu mam kawałek mocnych nici do zszycia.




W każdym razie firanka, a raczej zazdrostka prezentuje się na oknie całkiem, całkiem... zresztą sami zobaczcie.



czwartek, 27 października 2016

Ruda Zuźka






Hanna Zdzitowiecka w swoim wierszu pyta: "Gdzie ty jesteś jesieni?". Niestety nie mogę wraz z autorką powiedzieć, że jesień jest w "suchych liściach, w barwnych liściach, czerwonych i złotych", bo u mnie ta jesień wylądowała na głowie Zuźki.






Zuźka ma 50 cm i czeka na transport do swojego nowego domu. Na razie siedzi na krześle i pozuje do zdjęć. Na jednym obrażona obróciła się do fotografa tyłem, nie zauważyła tylko, że jej majteczki trochę spadły.
Oj Zuźka wstyd, pupę ci widać  :)

Pomysł na uszycie lalki pojawił się już w mojej głowie jakiś czas temu. Pogadałam na ten temat ze znawczynią tematu: Szwaczką z Portugalii i....

Nie wiem czy wy też tak macie, ale u mnie nie zawsze wykonanie idzie od razu za pomysłem. Tym razem też tak było. Wykrój lalki i wypełniacz leżały wygodnie na półce kilka tygodni. Po czym wzięłam się się wykrajanie, szycie, prucie i wypychanie.



Po kilku godzinach mozolnej pracy powstała  ruda piękność.

Jej włosy zostały zrobione z  taśmowej włóczki, z której kilka lat temu robiło się szaliki typu "wąż boa". Ubranka zostały uszyte z resztek kolorowej dzianiny i bawełny.
























czwartek, 13 października 2016

Wariacje z dzianiny

Chyba nie powinnam oglądać kolorowych materiałów :) Odwiedziłam ostatnio "Pasję Gabi", której właścicielka szyje piękne, kolorowe: ubranka dla dzieci, kocyki, poduszeczki. Jeżeli jesteście ciekawi jej wyrobów znajdziecie ją na facebooku. W każdym razie odwiedziny zaowocowały wspaniałą rozmową, pyszną kawą i moim nabyciem materiałów. Nabyte materiały zostały pocięte i pozszywane, a wyszły z nich: bluza, tunika, spódniczka i pajacyk do spania.


Biała dzianina w myszki Miki bardzo mi się podobała, jednak jako bluza tylko z tego materiału nie bardzo mi pasowała. Połączyłam więc białe z różowym i wyszedł komplet: różowa spódniczka i bluza z różową kieszenią i różowym kapturem. 












Szara dzianina przerodziła się w tunikę, a resztka różowego materiału, który mi został, w pospiesznie uszytego pajacyka do spania. Pajacyk jeszcze bez zapięcia, ale muszę podjechać do pasmanterii po zakup nap.

W każdym razie prezent dla wnuczki gotowy. Trafi do niej już w piątek :)


Druga część firanki, którą pokazywałam w poprzednim poście jest przeze mnie robiona. Także myślę, że w niedługim czasie ją skończę.

Materiały zakupione na bluzki czekają w poczekalni. Po niedzieli pewno do nich siądę, na razie muszę zająć się poustawianiem coverloka, coś zaczął mi byle jak obszywać. 

Zajęć jakoś mi nie brakuje.

Dzisiaj oprócz chleba i standardowej chałki odważyłam się na zrobienie chałki bezglutenowej z mąki ryżowej i ziemniaczanej. Wszystko byłoby fajnie, ale miałam za mało mąki i piekłam nie tak jak zwykle w foremce. Wynik mojego eksperymentu jest smaczny, ale płaski. Chałka dostała szerszych boków zamiast pójść do góry. Przypuszczam , że ciasto było za rzadkie.Pierwsze pieczenie chałki bezglutenowej za mną. Pewno jeszcze kiedyś spróbuję :) 

poniedziałek, 10 października 2016

Zazdrostka ciąg dalszy

Minęła godzina 23:00. Pora na dokonywanie wpisów na bloga raczej nie najlepsza.

Jednak szczerze mówiąc nie mogłam się doczekać, aż pokażę wam moją zazdrostkę,

Jedno okno już ozdobione. Na filetowej rolecie-kremowa firanka bardzo ładnie się prezentuje.

Przede mną zrobienie drugiej części, tym razem na okno balkonowe. Ta część będzie węższa, ale znaczenie dłuższa, także trzeba będzie chwilę poczekać za nim ją zaprezentuję. Zwłaszcza, że w tym tygodniu czekają na mnie materiały do uszycia.

W robótkowej poczekalni czeka jeszcze lalka, ale powiem wam szczerze nie wiem, kiedy się za nią zabiorę. Najtrudniejsze dla mnie jest zrobienie głowy, może pomoże mi mąż? Mam wrażenie, że on będzie w tym lepszy. W każdym razie lalka czeka.

poniedziałek, 26 września 2016

Zazdrostka

Jakiś czas nie było mnie na blogu, ale to nie dlatego, że nic nie robiłam. Robiłam, ale raczej mało atrakcyjne rzeczy typu: podwijanie firan, obszywanie foteli dla córki czy szycie rolet do mojego robótkowego pokoju. Z uszyciem rolet wiąże się inspiracja do wykonania firanki.
Zaczęło się od tego, że nastąpiła wymiana rolet z beżowych na fioletowe. Do tej pory na oknach w mojej " robótkowni" nie mialam firanek. Po powieszeniu nowych rolet stwierdziłam, że jakoś pusto na tych oknach i trzeba coś wymyśleć. Myślenie skończyło się robieniem firanki z nici. Wybrałam wzór i zaczęłam szydełkować. W zasadzie miałam już spory kawałek, kiedy na internecie natknęłam się na piękny i delikatny wzór. Nie zastanawiając się wiele sprułam to co miałam i zaczęłam robić od nowa.
Już przestaję przeglądać internet w  poszukiwaniu wzorów na firanki, bo kolejny raz nie mam ochoty na prucie :)
W mojej robótkowej poczekalni czeka lalka dla wnuczki, skrojone ubranko- pajacyk i jesienna tunika. Na razie jednak te robótki poczekają. Lalka jest dla mnie dużym wyzwaniem, zwłaszcza zrobienie głowy, ale cóż chcę sprobować. Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła pokazać moją pierwszą uszytą lalkę waldorfską. Zobaczymy :)
Na razie wrzucam kawałek mojej zazdrostki i schemat wzoru.

piątek, 2 września 2016

Resztkowiec

Co jakiś czas robię porządki w pudłach z resztkami włóczki, kordonków i mulin. Takie porządki  kończą się wyrzuceniem części niepotrzebnych resztek i zrobieniem czegoś nowego. Tym razem było podobnie, z tym, że nie udało mi się nic wyrzucić.

Za to z dwóch różnych kolorów kordonka zrobiłam kilka kwadratów. W zasadzie nie wiedziałam ile kwadratów uda mi się zrobić, także trudno bylo określić na początku pracy jaki będzie produkt końcowy.
Wyszło mi 8 szydełkowych kwadratów z których stworzyłam kolorowy bieżnik. Będzie on prezentem lub stanie się ozdobą mojego mieszkania, jeszcze nie wiem.
Na razie bieżnik odkładam do poczekalni i niech oczekuje na czas usztywnienia :)

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Zwiewnie i delikatnie

Stwierdzam, że najlepiej odpoczywam słuchając muzyki i tworząc różne cudeńka. Po skończeniu bieżnika na stół, wzięłam się za robienie pewnej zwiewnej i delikatnej serwetki.
 
Historia powstania serwetki zaczęła się od tego, że zostałam zaproszona wraz z mężem do odwiedzenia pewnych znajomych. Idąc do kogoś często zabieramy coś ze sobą w prezencie. Tym razem postanowiłam wydziergać kordonkową serwetkę. Gospodyni lubi takie rzeczy. Stwierdziłam więc, że będzie to dobry prezent.
Zaopatrzyłam się w szydełko, kordonek Tradition plus 10 i wydziergałam zwiewne i delikatne cudeńko. Serwetka jest bardzo wymagająca, pochłania dużo czasu i ponad 100 g materiału. Powiem wam jednak, że patrząc na uśmiech obdarowanej osoby warto poświęcić swój czas na to, żeby takie cudeńko wykonać.

Przede mną szycie lalki dla wnuczki oraz poprawianie obrusu, który prezentowałam w ostatnim poście. Obrus bardzo mi się podobał, jednak jak poleżał dwa dni stwierdziłam, że jedne boki są za długie, a drugie za krótkie. Znalazłam więc zakończenie i w ciągu kilkunastu minut sprułam kawałek mojego dzieła. Oczywiście nie sprułam całego, ale niestety część mojej pracy na nowo jest kłębkiem kordonka. Do dzisiaj zdążyłam dorobić już kilka rzędów. Przede mną jeszcze kilkanaście :) 


poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Altun Basak

"Altun Basak" to nazwa tureckiego kordonka.

Zaczęło się od chęci zrobienia obrusa, dużej serwety na stół. Najpier wszystko miało być wykonane z małych, zszytych ze sobą kwaratów. Szło mi całkiem dobrze, ale wyjechalam na urlop i tam z zsztych kwadratów powstał mały bieżnik, który podarowałam gospodyni. Także przyjechałam do domu i stwierdziłam, że trzeba udać się do pasmanterii po nowe zakup. Wyprawa do Pasmanterii w Legnicy przy ul.Andersa byla bardzo owocna, zamiast brakującego kordonku zakupiłam 800 g całkiem nowego kordonku "Altun Basak" w kolorze ecru. Kordonek gruby, także serwetę robiło się dosyć szybko.
Serweta to cztery zszyte ze sobą duże kwadraty, które otoczyłam rzędami wzoru siatkowego. Z efektu jestem zadowolona, chociaż, gdybym miała jeszcze z 200 g kordonku  to pewno dorobiłabym brzegi tak, żeby serweta stała się obrusem. Niestety dokupienie kordonku jest niemożliwe. Zakupiłam końcówkę serii, ale serweta po położeniu na stole i tak bardzo mi się podoba. Także nie zamierzam szukać teraz po innych sklepach tego kordonku. Zostaje tak jak jest. W końcu najważnienjsze, żeby obrus podobał się właścicielce.




środa, 10 sierpnia 2016

Kawałeczek Polski czyli relacja z wakacji

Mąż na werandzie domu "Kowalowe Skały"
Czas  urlopowy  już za mną.

Tym razem na życzenie mojego męża urlop spędziliśmy godzinę drogi od naszego miejsca zamieszkania.
Dlaczego tak blisko?

Powodów było kilka, ale jednym z nich było to, że tym razem chcieliśmy spędzić urlop w naszych polskich górach.

Na nasz kilkudniowy wyjazd wybraliśmy Wrzeszczynę i malowniczo położone agrogospodarstwo Kowalowe Skały prowadzone przez Państwa Agatę i Rolanda.
Zapraszam na ich stronę:  http://www.kowaloweskaly.pl/

"Kowalowe Skały" to miejsce w którym można wypocząć na różne sposoby. Z jednej strony może to być miejsce wypadowe do pobliskich gór czy miejscowości górskich takich jak: Karpacz czy Szklarska Poręba, a z drugiej strony może to być miejsce w którym odpoczywamy ciesząc się pięknem otaczającej przyrody.
Mąż z aparatem w ręku


My czas naszego urlopu spędzaliśmy na różne sposoby. Były dni kiedy wyjeżdżaliśmy, ale były również takie dni, kiedy siedzieliśmy na miejscu odwiedzając pobliskie pastwiska, gdzie mogliśmy oglądać daniele, byki oraz owce wrzosówki.  Mąż przemierzał te tereny z aparatem w ręku. Pewno w niedalekiej przyszłości na jego blogu pojawią się zdjęcia z tych wypraw. ( https://pstryk24.flog.pl/) . Dzisiaj na moim blogu powrócę do kilku miejsc, które odwiedziliśmy oraz opowiem o niecodziennych potrawach, które jedliśmy.
Byk 


Owca wrzosówka 




Nie będę oczywiście opisywała gór, pól i łąk oraz wszystkich miejsc w których byliśmy. 
Tak naprawdę wybrałam tylko trzy miejsca. Jedno ze względu na historię, pozostałe ze względu na malownicze położenie. 

Pierwszym miejscem o którym chciałam opowiedzieć jest miasteczko Miedzianka położone na Miedzianej Górze w okolicach Janowic Wielkich. Miasteczko, które bogactwem i przekleństwem stało się górnictwo. Początki wydobycia określa się tutaj mnie więcej na rok 1136. Według źródeł, które znalazłam w internecie wydobywano tam rudę miedzi, srebro i złoto. Miasteczko rozrastało się i kwitło przez wiele długich lat. Po II wojnie światowej Rosjanie w jednej z nieczynnych sztolni odkryli uran. Zaczęto więc jego wydobycie. Pojawiali się ochotnicy, którzy zajmowali się wydobyciem tego tak szkodliwego pierwiastka. Wydobycie trwało do momentu do którego było opłacalne, kiedy złoża zmalały zaczęto zamazywać ślady. Ludzi wysiedlać, a budynki zrównywać z ziemią. Dzisiaj mówi się o tym miasteczku "widmo". Więcej o tym " miasteczku widmo" poczytacie w internecie. Ja natknęłam się na kilka artykułów: 
- http://rudawyjanowickie.eu/
- http://interpolonika.com/2011/05/miedzianka-%E2%80%93-miasteczko-widmo-kolo-marciszowa/
- http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/303896,1,dlaczego-miedzianka-musiala-zniknac.read
Trudna i ciekawa historia naszego kraju.

Drugim miejscem pięknym i malowniczym, które odwiedziliśmy to Zapora Pilichowicka. Jest to druga co do wysokości (po Solinie) i druga co do czasu powstania zapora wodna w Polsce. Tak jak głosi napis na zaporze jej budowę rozpoczęto w 1904 roku, a zakończono w 1912. 

Na jednej ze stron internetowych znalazłam zdjęcie na którym zrzucano wodę w czasie powodzi. Zerknijcie sobie na nie: http://dolny-slask.org.pl/692853,foto.html . Widok niesamowity zwłaszcza, że na moim zdjęciu to miejsce wygląda zupełnie inaczej. 

Niedaleko zapory, nad jeziorem Pilichowickim znajduje się dzisiaj już nieczynna, albo czynna bardzo rzadko stacja kolejowa ( niestety nie wiem dokładnie). Atrakcją tego regiony, a w zasadzie atrakcją przejażdżki kolejką w tym rejonie na pewno był i jest most kolejowy żelazny ciągnący się nad jeziorem, mający około 150 m długości. Nie mam zrobionych zdjęć tego mostu, ale powiem wam wrażenie niesamowite. 


 



Mówiąc jeszcze o malowniczych miejscach nie sposób nie wspomnieć "Perły Zachodu". Gościńca położonego na stromym, urwistym brzegu nad jeziorem Modrym. Miejsce bardzo ciekawe. Mój mąż był tam robić zdjęcia pewnego mglistego poranka. Niestety nie mam ich u siebie. Dzisiaj mogę jedynie pokazać tylko to co samej udało mi się zrobić, niestety niewiele :)

Tyle o miejscach, a teraz chwilę o jedzeniu i rękodzielnictwie.

Dla mnie na szczególną uwagę zasługują posiłki serwowane w "Kowalowych skałach". Śniadania były wyjątkowe. Serwowane były na nich produktu wyprodukowane przez naszych gospodarzy lub przez innych rolników zajmujących się m.in. produkcją sera żółtego, sera białego czy wypiekiem chleba. Podobnie zresztą było w czasie obiadokolacji. Podczas tych wieczornych posiłków mogliśmy pojeść np. pierogów z jagodami czy spróbować, jak smakuje mięso z owcy wrzosówki czy daniela. 

Pielmienie 

Poza posiłkami w agrogospodarstwie spróbowaliśmy również rosyjskich blin i  pielmieni popijanych kwasem chlebowym.     
( już wiem, że nie lubię kwasu chlebowego)


Pielmienie to rosyjskie pierożki z mięsem, które w oryginale podaje się polane masłem z octem, pieprzem i musztardą. Nasze były tylko polane masłem, ale i tak były bardzo dobre. 

Bliny to drożdżowe naleśniki z ciasta np. z mąki gryczano - pszennej. My jedliśmy je z mięsnym gulaszem. W Rosji czy na Ukrainie podawane są m.in. z rybą, śmietaną, kawiorem. 
Oba te dania były bardzo smaczne próbowaliśmy je w rosyjskiej knajpie w Karpaczu. 







My w oczekiwaniu na jedzenie w "Aurorze"w Karpaczu.












Oprócz podziwiania piękna otaczającej przyrody odpoczywałam robiąc kolejną szydełkową serwetkę. Serwetka najpierw miała być obrusem na mój stół. Jednak w czasie dziergania kolejnego kwadrata i łączenia go z następnym doszłam do wniosku, że poprzestanę na niewielkiej serwetce. Zrobiona serwetka widoczna jest na zdjęcie z miodem, także tak wam moją serwetkę przedstawię. Niestety nie mogę zrobić nowego zdjęcia, bo serwetka stała się prezentem.



Oprócz tego pokaże wam zdjęcie prac robionych przez p. Agatę naszą gospodynię, która z wełny owcy wrzosówki potrafi "wyczarować" takie wspaniałe rzeczy. Pani Agata poprowadziła też w czasie naszego pobytu warsztaty filcowania na mokro. Super czas. "Wyfilcowałam" sobie etui na komórkę :)

 








sobota, 25 czerwca 2016

Pachnąca i smakowcie czyli ucieraniec z truskawkami


Trwa kolejny upalny dzień. Wakacje rozpoczęte, a u mnie na stole króluje ciasto ucierane z truskawkami i kruszonką. Ciasto bardzo dobre i szybkie w wykonaniu.

Składniki na ciasto

180 g masła
3/4 szklanki cukru
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
5 jajek
Cukier wanilinowy 
1,5 szklanki mąki pszennej
Około 0,5 kg truskawek 

Margarynę razem z cukrem utarłam na puszystą masę. Po czym do masy zaczęłam dodawać powoli po jednym jajku. 

Jeszcze z dzieciństwa pamiętam, że mama mówiła, iż do takiego ciasta wszystkie składniki muszą być w temperaturze pokojowej, a jajka wbijane po jednym i delikatnie mieszane, aby ciasto się nie zważyło. Kiedy już wszystkie jajka trafiły do miski dosypałam pozostałe składniki i wszystko dokładnie wymieszałam. 
Powstała masę przełożyłam do blaszki o rozmiarach 40 cm x 24 cm. Na wierzchu ciasta poukładałam połówki truskawek. Układając truskawki pamiętałam, żeby układać je stroną przekrojoną do góry. Na truskawkach umieściłem kruszonkę, po czym wszystko wsadziłam na 40 min do piekarnika nagrzanego do 180 stopni Celsjusza. Ciasto piekłam do tzw. Suchego patyczka.

Kruszonkę na ciasto wykonałam w sposób, który wykorzystuję również do ciast drożdżowych.

Margarynę w ilości 120 g rozpuściłam w garnuszku. Po zdjęciu z gazu doszłam do margaryny 100 g cukru i 180 g mąki pszennej. Wszystko wymieszałam i tak powstała  kruszonka świetnie prezentująca się na cieście z truskawkami.