Abażur na szydełku (1) Bawełna (2) Bezy (1) Bieżnik (2) Biżuteria (7) bluza dziewczęca (2) Bluza z zamkiem (2) Bluzka dziewczęca (1) Bluzka letnia (1) Borówki (1) Bransoletki (5) Bransoletki taho (3) Bułki (2) Bułki drożdżowe (1) Buty (1) chałka drożdżowa (1) chleb (7) Chusta (1) Chusty (5) Ciasta (1) Ciasto (9) Ciasto drożdżowe (1) Ciasto drożdżowe z rabarbarem (1) Ciasto jagodowe (1) Ciasto szpinakowe (1) Ciasto ucierane z truskawkami (1) Ciasto z fasoli (1) Ciasto z kremem cytrynowym (1) Ciasto z masą z kaszy manny (1) Czapka męska (1) Czapka męska z daszkiem (1) Czapki (14) Czarujące nici (1) Dom (2) domowe przepisy (4) Domowe wafle (1) domowe wypieki (5) Druty (12) Dzianina (4) Dzieci (27) Dziecinne buciki (6) Dziecinne sweterki (9) dziecko (5) dzień dziecka (1) Dziewczynka (3) Eklerki (1) Ekologiczne maskotki (1) Fartuszki kuchenne (3) Fasola (1) Filc (2) Filc. Filcowanie. Szycie na maszynie (1) Filcowanie (1) Firanka (3) Gotowanie (1) hafciarka (1) Haft (3) Haft krzyżykowy (3) Haft maszynowy (14) Hand made (50) Hande made (20) Handel made (1) hatf krzyżykowy (1) Jagody (1) Jagodzianki (1) Kamizelka (3) Kapa (8) kardigan (1) Kobieta (3) Kocyk (1) Kocyki (2) Kolczyki (5) Kominy (2) koraliki taho (2) Kordonek (8) Kuchnia (2) Kwadraty (1) lalka waldorfska (1) Lampka (1) materiał (1) Midownik (1) Miś (1) moda dziecięca (1) Moher (1) Narzuty (1) naszyjniki wełniane (1) Nici (1) Niemowlęce przebrania (2) Obrusy (5) On (1) Opaska (1) osłonka na kubek (1) Osłonki na butelkę (1) Osłonki na łóżeczko (1) Ozdoba sotłu (1) Patchwork (2) Pieczenie (1) piłka sensoryczna (1) poduszka (1) poduszka rogalik (2) Poduszki (2) Poncza (2) poszewka (1) poszewka patchworkowa (1) Poszewka na drutach (1) poszewki haftowane (1) Pościel (2) pościel. poduszka ciążowa (1) Prezent (9) Prezenty (4) Przeróbki krawieckie (1) Przetwory (2) Przybornik na łóżeczko. Poszewki (1) Rękawice kuchenne (1) Rękawiczki na drutach (3) Robótki na drutach (1) Robótki na szydełku (1) Rożek (3) Sakiewki (5) sernik na zimno (1) serwetka (1) Serwetki (6) Serwety (5) Skarpety (1) Słodkości (1) Spódnica (4) Spódnica wełniana (1) spódniczka (3) Stefanek (1) Sukienka (3) Sweter damski (5) Sweterek dziecięcy (7) Sweterek komunijny (1) Sweterek na kubek (1) Sweterki dla dzieci (2) Swetry damskie (5) Szalik (1) Szaliki (5) Szycie (4) Szycie na maszynie (3) Szycie na miarę (1) Szydełko (19) tkanina dresowa (1) Torebka (2) Torebka damska (1) Torebka z dzianiny (1) Torebka z filcu (2) Torebki (7) truskawki (1) Tuniki (3) Ubranka (1) Wafle z masą z mleka w proszku (1) Wełna (1) Wełniana biżuteria (1) Wersety biblijne (1) Włóczka (1) wypieki (1) Wyprawka (2) Wzór ażurowy (1) zabawka (2) zabawka sensoryczna (1) zabawki (2) Zakolannik (1) Zarękawki (1) Zazdrostka (3) Zazdrostki (2) Zimowe komplety (4)

sobota, 25 października 2014

Domowe wafle


Domowe wafle. Masło ucierane z cukrem, do tego dodawane kakao, czasami jeszcze aromat waniliowy i gotowe. Za czasów mojego dzieciństwa to był szybki sposób na przygotowanie czegoś słodkiego dla gości. Chociaż chyba najszybszym sposobem na małe co nieco tym razem dla dzieci było żółtko utarte z cukrem czyli najzwyklejszy kogel- mogel lub kromka chleba posypana cukrem i zamoczona lekko wodą z kranu lub śmietaną :) Wiecie, że po zjedzeniu czegoś takiego nie mieliśmy rewolucji żołądkowych :)


Dzisiaj mało kto je żółtko utarte z cukrem, bo to surowe i nie zdrowe. Po wafle chodzimy do sklepu, bo to szybki sposób na nabycie małego co nieco na sobotnie czy niedzielne popołudnie. 
Mimo całej umiejętności pieczenia i gotowania nie raz w taki sam sposób ułatwiam sobie życie.

Dzisiaj jednak, a  w zasadzie wczoraj było inaczej.  Do sklepu udałam się jedynie po potrzebne produkty, a za robienie wafla zabrałam się w domu. Dzisiaj wafel już przełożony, pokrojony i częściowo zjedzony.

DOMOWY WAFEL


2 paczki wafli (6 szt w każdej paczce)
400 g mleka w proszku (nie granulowanego)
3/4 szklanki mleka
1 1/2 kostki margaryny
1 1/2 szklanki cukru
3 łyżki kakao


W 3/4 szklanki mleka rozpuszczam margarynę i cukier. Kiedy już margaryna dokładnie się rozpuści, a cały płyn lekko się zagotuje wsypuję kakao i delikatnie mieszam. Następnie powoli wsypuję sproszkowane mleko. Cały czas trzeba wszystko mieszać. Mleko w proszku ma to do siebie, że robią się z niego grudki.  Nie zawsze uda się je wszystkie podczas mieszania zniszczyć, nie przejmuję się tym. Te kilka grudek, które zostaje znikają podczas rozsmarowywanie masy na waflach. 





 Kiedy już mleko zostanie wsypane, wymieszane i wszystko razem się zagotuje wyłączam gaz i odstawiam na 20-30 min. Przed rozsmarowywaniem na waflach masa musi lekko ostygnąć, aby stężała. Łatwiej wtedy rozsmarowuje się na waflach, a poza tym wafle nie stają się od razu miękkie pod wpływem gorącego płynu. 

Po 20-30 min biorę się za rozsmarowywanie masy. Następnie zawijam wafle w papier do pieczenia, stawiam na nie coś ciężkiego po to, żeby wafle się nie rozkleiły (np. patelnię z gulaszem) i czekam.
Po kilku godzinach, w tym przypadku po nocy wafle gotowe do jedzenia.  

Po rozsmarowaniu wyszły mi dwa grube wafle :) Będzie czym poczęstować rodzinkę i gości :)


czwartek, 23 października 2014

Drożdżowe różności

Za oknem zimno i mokra, a u mnie w kuchni miło i przyjemnie, a do tego pachnie drożdżowymi wypiekami.
Ciasto drożdżowe kojarzy mi się z dzieciństwem. Z jednej strony są to wyjazdy  do babci na wieś, gdzie ciasto drożdżowe wyrabiane ręką rosło w dużej makutrze.

Dla nie wtajemniczonych: makutra to gliniana misa o porowatej powierzchni w której wyrabiało się gałką ciasta i kremy. W tamtych czasach nie było jeszcze mikserów (a może były tylko maja babcia go nie miała), a wyrobienie ciasta nie zajmowało kilku, ale kilkanaście minut. Oczywiście łatwiej było wyrabiać ciasto we dwoje. Jedna osoba trzymała makutrę, druga mieszała energicznie gałką. Było dosyć ciekawie :)

Wracając jednak do drożdżowego ciasta. 

Z drugiej strony z drożdżowym ciastem kojarzy mi się jeszcze szklanka mleka oraz wielkanocne bułki mojej mamy. W Wielką Sobotę mama piekła drożdżowe bułki nadziewane jabłkiem lub marmoladą. Można je było jeść jeszcze tego samego dnia. 

Dzisiaj mimo tego, że nie jest sobota przed Wielkanocą i nie jestem też babcią, żeby na przywitanie wnucząt piec drożdżowe bułki wzięłam się za pieczenie.

 Z rozpędu wyrobiłam ciasta drożdżowego z 1,2 kg mąki i trochę mi tych bułek wyszło. Jeżeli moi domownicy ich nie zjedzą to zaniosę jutro do pracy :)

Do upieczenia drożdżowych bułek potrzeba:
1100 g mąki
440 ml mleka 
2 jajka
4 łyżki rozpuszczonego masła 
8 łyżek cukru
80 g drożdży 

Na początek wlewamy do miski ciepłe mleko, drożdże, 1 łyżkę curki i wsypujemy 100 g mąki. Dokładnie mieszamy, aż do rozpuszczenia drożdży. Następnie przykrytą miskę wraz z produktami odstawiamy w ciepłe miejsce na około 20 min. W tym czasie zaczyn powinien zwiększyć swoją objętość.
Po 20 min. dodajemy pozostałe składniki i mieszamy. Ja robię to mikserem. 

Po wymieszaniu znowu odstawiamy na 30 min. Ciasto znowu sobie rośnie i jak mamy za małą miskę to może z tej miski po prostu wylecieć. 

Po 30 min zaczynamy formować bułeczki. Kształt i wielkość bułeczek zależna od inwencji twórczej domowego piekarza.

Aby ciasto nie przywierało to rąk i podłoża dobrze jest używać mąki.

Po uformowaniu bułki układamy na blaszce i smarujemy roztrzepanym jajkiem. Można też posypać makiem. 
Pieczemy w 180 stopniach Celcjusza przez 30 min. 


Tak wyglądają upieczone dzisiaj bułeczki. Szkoda, że nie czujecie ich zapachu :)





niedziela, 5 października 2014

Maleństwa

Za oknem piękna, złota jesień. Rano ziemia pokryta mgłami, a później zza tych mgieł wychodzi wspaniałe słońce. Jest pięknie. Zwłaszcza, że w tych promieniach słońca jesienne liście mienią się wszystkimi odcieniami czerwieni, zieleni i brązu.
Pięknie, jesiennie również u mnie. Sweter w barwach jesieni dalej jest tworzony. Niestety już trochę wolniej, bo rozpoczęłam pracę na cały etat także czasu jest trochę mniej. Jednak bez robótek na drutach jakoś trudno mi się obejść. Po prostu lubię to robić.

A moje lubienie robótek zaprowadziło mnie ostatnio do wydziergania dwóch czapeczek do sesji zdjęciowej dla jednego wspaniałego chłopca. Czyż nie wygląda słodko?


poniedziałek, 22 września 2014

Zielone co nieco :)

Czapek ciąg dalszy. Tym razem na  tapetę, a w zasadzie na druty poszła włóczka, która wyglądem i kolorem przypomina zieloną trawę. Włóczka mimo wyglądu trawy nie jest kłująca, a wręcz przeciwnie jest miła, przyjemna i ciepła. 

Ten wysyp czapek jest wynikiem "włóczkowego " prezentu. Lubię dostawać takie prezenty. Zwłaszcza, że wraz z włóczką na czapki  i kominy dostałam jeszcze włóczkę na melanżowy sweter w barwach jesieni. Sweter się robi, a w zasadzie ja go robię.  Mam nadzieję, że do końca tygodnia uda mi się go skończyć. Chyba, że znowu przerzucę się na zrobienie czegoś innego, a mianowicie kolejnej czapki tym razem męskiej. A to wszystko przez to, że z "włóczkowego " prezentu została mi tylko włóczka na jedną czapkę w kolorze czarnym, a co później ... Kto to wie? Może znowu dostanę jakiś wspaniały prezent. A ja nie to po prostu odwiedzę swoją pasmanterię i kupię czarną włóczkę na jeszcze jeden, wymarzony zimowy sweter.

Przedstawiam zielony komplet (czapka z uszami + szalik). Wielkość czapki jest uniwersalna, włóczka świetnie dopasowuje się do głowy. 








wtorek, 9 września 2014

Kolorowo, melanżowo

Sobotni spacer po parku zaskoczył mnie barwą kolorów. 
Początek września, a korony drzew i parkowe alejki mieniły się kolorami jesieni. Oczywiście nie było to zjawisko nagminne, ale powiedziałabym, że wyglądało to jak początek malowanego jesiennego obrazu.
Kiedy tak szłam przez park przypomniał mi się fragment wiersza Marii Jasnorzewskiej- Pawlikowskiej pt. "Liście jesienne"

Liście jesienne leżą po brzegach dróg, mieniąc się jedną połową tęczy.Wyglądają jak rozsypane róże wszelkich barw.W stawie drżą złote plamy. Rząd drzew odbija się w nim różnie: wierzba- mgłą siwą,czerwona leszczyna- skrzydłem motyla, topole- ciemnymi kolumnami.Skośne marmurowe schody, prowadzące ku wodzie, odbijają się w głąb i w przeciwną stronę niż prowadzą, tworząc klin.Zadarte liście wierzby płyną jak dżonki, wiatrem popychane....
Myśląc o jesieni, a w zasadzie o chłodnej zimie zakupiłam kilka motków włóczki i tworzę. Na tapetę, a w zasadzie "na druty" poszły czapki, kominy oraz jesienny sweter. Czapka i kominy gotowe, Sweter robię z włóczki melanżowej, ale niestety od soboty jeszcze nie udało mi się go skończyć. Na razie mam początek pleców, ale robi się go szybko i przyjemnie. Przede wszystkim dlatego, że ze względu na rodzaj włóczki robię go tylko prawymi i lewymi oczkami. Poza tym ze względu na prosty wzór nie muszę patrzeć jak robię i spokojnie mogę sobie poczytać książkę :) Co prawda muszę na chwilę robótkę odkładać, żeby przewracać kartki. Ale to nic, mogę czytać i robić, a to najważniejsze.

Swetra nie pokaże, ale pokaże wam czapki i kominy, które stworzyłam. Prawdziwie zimowe i bardzo ciepłe :)
Polecam !









sobota, 6 września 2014

Twórcze inspiracje

Mijają ostatnie godziny urlopu, także czas wrócić do pracy.

Dzisiejsze popołudnie urozmaiciły mi "Twórcze inspiracje", które świetnie wkomponowały się w czas spędzony przy kawie i cieście ze śliwkami i jabłkami. Czasopismo to dostałam już jakiś czas temu. Niestety zajęcia związane z weselem córki sprawiły, że tak naprawdę dopiero dzisiaj mogłam spokojnie usiąść i przeglądnąć jego zawartość.
Powiem szczerze zostałam pozytywnie zaskoczona. Po pierwsze dokładnością opisów związanych z przedstawianymi technikami. Na jednej z pierwszych stron prezentowany jest sposób wykonania eko-biżuterii i powiem dla mnie całkowitego laika w tej dziedzinie opis jest tak dokładny, że sama z chęcią wykonałabym take małe i kolorowe co nieco.

Małych dzieci już nie mam, ale "Ozdoby na ołówki" oraz sposób ich wykonania może być świetną inspiracją dla mam chcących zrobić niespodziankę swoim pociechom.


Dla mnie osobiście dużą inspiracją był opis haftu koralikowego na krośnie. Krosno mam, koraliki i sznurki również czas wziąć się za wykonanie jakiegoś jesiennego naszyjnika. Ale to dopiero, jak wszystkie włóczki, które zakupiłam ostatnio zostaną wyrobione. 

"Twórcze inspiracje" nr 9/2014 to również aniołki witrażowe, wzór na serwetkę etniczną i kartki okolicznościowe haftowane krzyżykami, aniołki, espadryle oraz plecak sowa. Wszystko opisane dokładnie i rzetelnie.  

Przeglądając kolejne strony dochodzę do wniosku, że nawet laik, który nie za wiele miał do czynienia z rękodziełem  mając w ręce: "Twórcze inspiracje", konkretne materiały może wykonać coś wspaniałego i unikatowego dla siebie lub dla najbliższych. Zwłaszcza,że  przy każdym opisie zamieszczona jest informacja o potrzebnych materiałach, które można zakupić (zresztą podobnie jak czasopismo ) na stronie: http://www.coricamo.pl/

Piję kawę i z radością przeglądam dalsze strony "Twórczych inspiracje" czytając o pani Monice, która haftuje piękne obrazki oraz pani Hannie tworzącej wspaniałe dzieła z włóczki. I tak sobie myślę, że nawet w dobie internetu warto mieć takie czasopismo w domu, aby znaleźć w nim inspirację do wykonania kilku fajnych rzeczy dla swojej rodziny czy swojego domu.





wtorek, 19 sierpnia 2014

Letnio i biżuteryjnie


Przyjaciółka przekazała mi skrzyneczkę pełną koralikowych drobiazgów.

Były w niej bursztyny, kamienie naturalne, perełki i cała masa poplątanych sznurków. Skrzyneczka  z zawartością trafiła do mnie jakiś czas temu. Wszystko leżało i czekało na swój czas. No i właściwy czas przyszedł. Wczorajszy dzień spędziłam na tworzeniu biżuteryjnych różności.

Powiem wam szczerze, bardzo mi się to grzebanie w koralikach i tworzenie różnych drobiazgów przydało. 

Mogłam  rozładować stres związany ze zbliżającym się weselem córki.

W zasadzie myślałam, że ślub córki nie będzie mieć na mnie wpływu- myliłam się. Na zewnątrz jestem spokojna, ale w środku trochę mniej :) 

Ślub za 10 dni, ale ja na szczęście mam jeszcze kilka takich "robótkowych rozładowywaczy". Także będzie dobrze.

Muszę się jeszcze pochwalić. Te wspaniałe zdjęcia wykonał mój mąż :)










sobota, 9 sierpnia 2014

Zamiana starego na nowe i nie tylko

Zamieniłam stare na nowszy model i wcale nie chodzi o męża, chociaż zamiana związana z mężem.

Wszystko zaczęło się od stwierdzenia mojego męża, że jego czapka wymaga wymiany na nową. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale moja wspaniała druga połowa wpadła na pomysł, że może ja mu coś uszyję. A ja oczywiście lubię wyzwania i wzięłam się za szycie czapki. Sześć godzin spędzonych na krojeniu, szyciu, pruciu i wyszło takie oto męskie nakrycie głowy.

Mąż jest przeszczęśliwy i dumny z żony :) 







Oprócz czapki wymyśliłam sobie, że w pewnej antyramie wiszącej w pokoju na ścianie zamiast zdjęć umieszczę obrazek wyhaftowany krzyżykami. Obrazek, a w zasadzie jego zdjęcie zobaczyłam w pewnym katalogu. Teraz siedzę i haftuję. Jeszcze mam niewiele, ale od dzisiaj mam urlop,a jak dla mnie to wspaniały wieczorny odpoczynek. 




środa, 6 sierpnia 2014

Kapy ciąg dalszy...

A w zasadzie nie ciąg dalszy, ale koniec. Skończyłam kordonkową kapę :) Osobiście bardzo mi się podoba. Jeszcze nie wiem jak zareagują przyszli właściciele, ale w zasadzie jeżeli  ona nie przypadnie im do gustu to zawsze może zostać u mnie. W każdym razie jest ciężka, duża i piękna. 

Z jednej strony cieszę się, że już ją skończyłam. Z drugiej strony zastanawiam się nad czym będę pracować wieczorami. Moje ręce nie znoszą bezczynności. Co prawda jakiś pomysł już mi się kołacze po głowie, ale co z tego wyjdzie zobaczymy. 

Na razie przedstawiam wam skończoną kapę. Całość składa się z 72 kwadratów. 





czwartek, 31 lipca 2014

Letnia biżuteria

Kapa nadal się robi, a w zasadzie ja ją robię. Mam już zszyte 7 rzędów po 9 kwadratów w każdym. Jeszcze tylko jeden lub dwa rzędy, obrobienie na około oraz powycinanie wszystkich nitek i gotowe. Mam nadzieję, że w następnym tygodniu będę mogła pokazać wam kapę w całej okazałości.
Chyba, że między czasie wpadnę na pomysł zrobienia sobie przerywnika i wykonania czegoś innego.

Tak było również w tym tygodniu. Jedno popołudnie poświęciłam na robienie letniej biżuterii. Wszystko zaczęło się od stwierdzenia, że kolczyki najzwyczajniej w świecie już mi się zużyły. Zaczęłam przeglądać wiec strony z różnego rodzaju elementami do robienia biżuterii. Wybrałam, zamówiłam i powstały takie oto dzieła. Co prawda do niektórych jeszcze muszę dokupić zakończenia, ale baza już gotowa także pokazuję.

W poczekalni czeka jeszcze zrobienie biżuterii z drobnych perełek, ale to już za kilka dni.

Bransoletka na rękę

Kolczyki owale z masy perłowej 

Kolczyki i bransoletka z howlitu barwionego 

Kolczyki i bransoletka z różowego koralu

Kolczyki z jaspisu


Kolczyki i bransoletka z howlitu fioletowego

Łańcuszek srebrny z zawieszką



środa, 16 lipca 2014

Letnie fale

Lato w pełni. Pierwsze zimowe przetwory już za mną. Na razie do słoików trafiły truskawki, jagody i pierwsze ogórki.

Tego lata skupiam się na przetworach i na kapie, którą przedstawiałam w poprzednim poście.

Co prawda udało mi się zrobić sobie chwilę przerwy i między jednym, a drugim kwadratem wydziergałam bluzkę w pięknych, letnich kolorach. Był to jednak tylko chwilowy przerywnik. 

Czas wrócić do robienia kolejnych kwadratów. Zwłaszcza, że na razie mam zrobione i zszyte trzy rzędy kapy (ma być 8-9 rzędów). Na szczęście odpowiednią ilość kordonka już mam w domu, a kwadraty robi się już coraz szybciej.



środa, 25 czerwca 2014

Kapa już widoczna

W ostatnim czasie moja szydełkowa pasja skupiła się na jednym- robieniu kwadratów do kapy. Po wydzierganiu pierwszego kilograma kordonka skusiłam się o zszycie powstałych kwadratów, żeby móc zobaczyć jak się prezentują. Po zszyciu powstał pas trzech rzędów kwadratów o szerokości mniej więcej 2 metrów. 
Jeszcze trochę przede mną :) 

Generalnie tych rzędów będzie 7- 8 także jeszcze nie mam połowy, ale kolejny kilogram kordonka zakupiony i dzisiaj ruszam do dalszego szydełkowania. 

Na szczęście schemat już pamiętam i nie muszę zerkać cały czas na kartkę.

Znacznie przyspiesza mi to pracę. 


poniedziałek, 9 czerwca 2014

Ciasto z kremem cytrynowym

Na dworze letni upał. Lubię słońce, także generalnie jeszcze mi to nie przeszkadza. Co prawda w domu cały czas jest włączony wiatrak, a moja torebka zwiększyła swój ciężar przez włożenie do niej butelki wody. No, ale nie ma co narzekać jest pięknie. Przynajmniej na razie :)

Co prawda w ten upał nikt nie zmusi mnie do włączenia piekarnika i upieczeniu ciasta, ale jak się trochę ochłodzi to kto wie. Zwłaszcza, że z tydzień temu robiłam ciasto z kremem cytrynowym i uważam, że świetnie nadaje się  na letnie spotkanie przy kawie. A wszystko przez wspaniały zapach i orzeźwiający smak.

 Ciasto z kremem cytrynowym

Ciasto :
8 jajek
8 łyżek cukru
8 łyżek mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenie

Białka oddziel od żółtek i ubij z nich sztywną pianę. Z żółtek i cukru utrzyj  kogel- mogel. Kiedy już żółtka będą ubite dodaj mąkę, proszek do pieczenia, pianę z białek i lekko wymieszaj. Ciasto wylej na tortownicę wyłożoną papierem do pieczenia i piecz około 40 min w temperaturze 180 stopni Celcjusza.

Ze względu na to, że krojenie biszkoptów nie idzie mi najlepiej ja powstałe ciasto dzielę na 3 części i z każdej piekę osobny placek biszkoptowy. Piekę w temp. 180 stopni Celcjusza około 15 min. (do suchej wykałaczki)

Krem:
9 jajek
300 g cukru
skórka z 2 cytryn
150 ml soku z cytryny
3 łyżeczki mąki ziemniaczanej
300 g masła
500 g serka mascarpone
250 g serka białego naturalnego

Do garnka wbij jajka, wsyp cukier, mąkę ziemniaczaną, skórkę z cytryny (zetrzyj tylko żółtą część skórki, biała nadaje gorzki smak) i sok z cytryny. Wszystko podgrzewaj cały czas mieszając. Masa szybko gęstnieje, a co za tym idzie łatwo się przypala. Kiedy masa zgęstnieje dodaj powoli po kawałku masła i mieszaj, aż masło zostanie całkowicie wchłonięte.

Ugotowany krem odstaw do wystygnięcia  przykrywając folią spożywczą w celu uniknięcia powstania kożucha.

Po schłodzeniu odłóż z 10 łyżek kremu. Do pozostałej części dodaj serek mascarpone oraz serek biały i dobrze wymieszaj.

Gotowym kremem przekładaj biszkopty  w następującej kolejności: biszkopt, krem bez serków, krem z serkami, biszkopt itd.

Wierzch ciasta udekoruj według uznania.


Smacznego !!!

Oczywiście nie przestałam dziergać. Dalej macham rączkami robiąc na szydełku z tym, że tym razem nie mam co przedstawiać, bo nadal spod mojego szydełka wychodzą "kapowe" kwadraty prezentowane w ostatnim poście. Jeszcze trochę ich brakuje do skończenia pracy :(