Początek września, a korony drzew i parkowe alejki mieniły się kolorami jesieni. Oczywiście nie było to zjawisko nagminne, ale powiedziałabym, że wyglądało to jak początek malowanego jesiennego obrazu.
Kiedy tak szłam przez park przypomniał mi się fragment wiersza Marii Jasnorzewskiej- Pawlikowskiej pt. "Liście jesienne"
Swetra nie pokaże, ale pokaże wam czapki i kominy, które stworzyłam. Prawdziwie zimowe i bardzo ciepłe :)
Polecam !
Liście jesienne leżą po brzegach dróg, mieniąc się jedną połową tęczy.Wyglądają jak rozsypane róże wszelkich barw.W stawie drżą złote plamy. Rząd drzew odbija się w nim różnie: wierzba- mgłą siwą,czerwona leszczyna- skrzydłem motyla, topole- ciemnymi kolumnami.Skośne marmurowe schody, prowadzące ku wodzie, odbijają się w głąb i w przeciwną stronę niż prowadzą, tworząc klin.Zadarte liście wierzby płyną jak dżonki, wiatrem popychane....Myśląc o jesieni, a w zasadzie o chłodnej zimie zakupiłam kilka motków włóczki i tworzę. Na tapetę, a w zasadzie "na druty" poszły czapki, kominy oraz jesienny sweter. Czapka i kominy gotowe, Sweter robię z włóczki melanżowej, ale niestety od soboty jeszcze nie udało mi się go skończyć. Na razie mam początek pleców, ale robi się go szybko i przyjemnie. Przede wszystkim dlatego, że ze względu na rodzaj włóczki robię go tylko prawymi i lewymi oczkami. Poza tym ze względu na prosty wzór nie muszę patrzeć jak robię i spokojnie mogę sobie poczytać książkę :) Co prawda muszę na chwilę robótkę odkładać, żeby przewracać kartki. Ale to nic, mogę czytać i robić, a to najważniejsze.
Swetra nie pokaże, ale pokaże wam czapki i kominy, które stworzyłam. Prawdziwie zimowe i bardzo ciepłe :)
Polecam !





















