
Pamiętacie placki miodowe przekładane masą z kaszy manny?
Ja pamiętam je doskonale ze swojego dzieciństwa. Jedni nazywali to ciasto: "Stefankiem" inni "Miodownikiem", a jeszcze mówili o nim: "Ciasto z kaszą manną". Bez względu jednak na nazwę, najgorsze w tym cieście było czekanie na to, aż przełożone placki zmiękną. Trwało to dwa dni, a później. No cóż, później cała rodzina ruszała do pałaszowania.
Ostatnio też upiekłam taki miodowy placek. Wierzch placka polałam czekoladą, a miodowe placki dodatkowo posmarowałam porzeczkową galaretką (coś w rodzaju domowego dżemu, tylko bez kawałków owoców), która świetnie łamała słodycz całego ciasta.

CIASTO
500 g mąki
2 jajka
1/3 szkl. cukru
1 łyżeczka sody oczyszczonej
200 g masła lub margaryny
1/2 szkl. płynnego miodu
Wszystkie składniki łączymy ze sobą zagniatając. Po połączeniu dzielimy powstałe ciasto na trzy części. Każdą część rozwałkowujemy i układamy na prostokątnej blaszce lub tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia.
Polecam papier do pieczenia, a nie tradycyjne smarowanie blaszki margaryną i posypywanie bułką tartą, ze względu na to, że układając ciasto na papierze łatwiej jest wyciągnąć je z blaszki do wystygnięcia.
Ciasto pieczemy w tem. 190 stopni Celcjusza przez około 15 min.
Ja piekłam każdy placek osobno.
Po upieczeniu placek wyciągamy z blaszki i pozostawiamy do wystudzenia.
KREM
1 l mleka
12 łyżek kaszy manny
6 łyżek cukru
1 1/2 kostki masła
Z mleka, kaszy manny i cukru gotujemy kaszę. Pamiętajmy jednak, żeby wsypywać kaszę na gotujące się mleko małymi porcjami. Ważne jest też mieszanie mleka podczas wsypywania kaszy. Mleko lubi się przypalać lub mogą powstać grudy, które niestety trudno będzie później zlikwidować.
Po ugotowaniu kaszy odstawiamy ją do całkowitego wystygnięcia.
Kiedy kasza wystygnie ucieramy mikserem masło dodając po łyżce ugotowanej kaszy.
Tak gotową masą przekładamy upieczone placki smarując je wcześniej kwaśnym dżemem np. porzeczkowym.
Całość polewamy polewą czekoladową.
Smacznego!