Z radością chowam do szafy zimową kurtkę, kozaki. Mam nadzieję, że tej wiosny nie będę musiała już ich wyciągać.
Ze względu na rozpoczęcie etatowej pracy robótki ręczne poszły w odstawkę. Chociaż powiem wam szczerze, że nie do końca.
Jeszcze na jesień zaczęłam haftowanie pewnego obrazka. Jak go skończę to będzie dosyć duży. Wszystko zaczęło się od tego, że na ścianie w sypialni mam wolne miejsce. Obecnie wiszą tam zdjęcia zrobione przez mojego męża, ale wymarzyłam sobie powiesić tam wyhaftowany obraz. Oczywiście obraz musi być zrobiony własnoręcznie, także przez część zimy w wolnych chwilach siedziałam i machałam igłą.
Obecnie moją uwagę i czas wolny zapełnia robienie kapy. Zaczęło się od tego, że córka przysłała mi zdjęcie kapy, którą zrobiłam dla niej i dla jej męża. Kapę widziałam już wcześniej, bo przecież sama ją wykonałam, ale teraz mogłam zobaczyć jak prezentuje się na sypialnianym łóżku. Patrząc na jej łóżko postanowiłam nie być gorsza i wzięłam się za robienie kapy do swojej sypialni. W końcu dlaczego "szewc ma chodzić bez butów "?
Pierwsze 16 kwadratów zostało już zszyte. Przede mną gdzieś około 40 :)
Trochę w tym moim robótkowym świecie chaosu, ale postawiłam na wykończenie naszej małżeńskiej sypialni czyli najpierw kończę kapę, później obrazek, a na koniec zostawiłam sweter, który będzie potrzebny dopiero na jesień.
Na zdjęciach prezentuję wszystkie rozpoczęte przeze mnie robótki.
Poniżej przedstawiam kapę, którą wykonałam dla córki i zięcia.
Zdjęcie zrobione na moim łóżku i z moim prywatnym kotem :)

