Ostatnio przekonałam się, że dzianina to nie tylko dresy, żakiety, ale również.... torebka :)

Wszystko zaczęło się od poszukiwań letniej torebki.
Przeszłam różne sklepy i nic nie rzuciło mi się w oczy. Oczywiście były ładne torebki, ale nie było tej jednej, jedynej.

Wróciłam więc do domu i zaczęłam myśleć, rysować i liczyć. Z tego mojego tworzenia oraz połączenia dzianiny, podszewki, kawałeczków starej białej torebki oraz pasmanteryjnych gadżetów powstało takie oto letnie cudo.

Ozdabiając torebkę postanowiłam trochę poszaleć i wprowadziłam różne ułożenie ozdób. Po co? Po to, żeby nie myśleć, gdzie jest przód, a gdzie tył.
U mnie torebka ma tylko przód :)
Środek podszyłam podszewką. Zrobiłam nawet kieszonkę, gdzie mogę wrzucić dokumenty czy komórkę.

Oczywiście wszyłam zamek i doczepiłam rączki z taśmy parcianej z naszytym paskiem z produktu skóropodobnego.
Było trochę pracy z wszywaniem zamka, ale się udało.

Dzisiaj torebka przeszła chrzest bojowy. Zapakowałam w nią wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy i ruszyłam na zakupy.
Po pierwszym dniu korzystania z torebki stwierdzam, że jest bardzo wygodna i pojemna. Jeszcze tylko muszę ją zaimpregnować i letnie deszcze nie będą mi straszne.
W głowie już mam pomysł na kolejną torebkę, ale po co mi druga? :)


Pokażę wam też dzisiaj zdjęcia pościeli, którą szyłam. Pościel szyłam z wzorzystej bawełny. Tym razem, aby pościel była ciekawsza połączyłam motyw morski z gwiazdkami.

Ostatnio prezentowałam wam moją, a w zasadzie córki poduszkę "rogalik". Wtedy była jeszcze bez poszewki. Dzisiaj prezentuję ją z poszewce z pięknego materiału w serduszka. Zresztą z tego samego materiały uszyłam córce pościel, także ma do kompletu :)

Na tym dzisiaj kończę moje "maszynowego" tworzenia. Nitki sprzątnięte, maszyna schowana, a ja zabieram się za kończenie szydełkowej kapy i na tym skupiam się w najbliższym czasie. Także mam nadzieję, że już za kilka dni moje szydełkowe dzieło dobiegnie końca i będę mogła wam je pokazać.